Deprecated: Function ereg_replace() is deprecated in /domains/incarnations.pl/public_html/plugins/function.stylesheet.php on line 57

free colours nr.5

 

W szczękach krokodyla - Habib Koite

 

Część zorientowanych muzycznie czytelników FC być może uzna kolejną podróż do Mali, za jakiś przejaw ignorancji - w końcu tyle bogactwa w pozostałych częściach Afryki. Część słabiej zorientowanych być może zacznie się stukać w głowę – czy wszystko, co w muzyce z Afryki najlepszego to Mali...?

Cóż, trudno wyselekcjonować muzyczne perły (bynajmniej nie ze względu na ich brak, lecz przeciwnie), ale grzechem było by nie przybliżyć sylwetki jednego z najbardziej popularnych obecnie artystów zachodniego wybrzeża – mistrza gitary – Habiba Koite.

 

"Nikt tak na prawdę nie uczył mnie śpiewać ani grać na gitarze. Po prostu obserwowałem swoich rodziców i spłynęło to na mnie najbardziej naturalnie”.



 

Habiba Koite urodził się w 1958 w rodzinie griotów Khassonke, jednej z najbardziej nobliwych familii Mali. Choć jako kilkunastoletni chłopak już akompaniował na gitarze swojej matce, przeznaczony został mu los inteligenta. Miał mianowicie zostać inżynierem i budować mosty. Tymczasem dzięki nieugiętości jego wuja (będącego prawdziwym wirtuozem kamele n’goni – klasycznego instrumentu Wassoulu), jako dwudziestolatek zostaje oddelegowany do Narodowego Instytutu Sztuk. Od tej pory losy Habiba zaczynają przypominać dzieje wszystkich genialnych dzieci z Mozartem na czele.

Już po sześciu miesiącach nauki nie tylko zostaje najlepszym uczniem w klasie gitary, ale również zaczyna liderować najbardziej prestiżowemu zespołowi uczelni. Jeszcze przed ukończeniem czwartego roku, jest już wykładowcą z powodzeniem godząc rolę profesora i ucznia w jednej osobie. Kontakt z uczelnią pozwala mu na koncertowanie z największymi tuzami malijskiej muzyki z Toumani Diabate i Keletigui Diabate na czele. W 1988, zebrawszy swoich kolegów jeszcze z lat dzieciństwa, zakłada swój zespół, z którym związany jest do dziś – Bamada. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle, co „w szczękach krokodyla. Bynajmniej losy zespołu nie przypominają sytuacji, w której znajduje się połykany przez drapieżnika nieszczęśnik – przeciwnie – kolejne wielkie sukcesy. Od nagrody zdobytej w Perpignion (ona umożliwiła pierwsze nagrania) po najbardziej prestiżową – nagrodę RFI w kategorii „nowa twarz”.

Dwa pierwsze zarejestrowane utwory – „Cigarete a Bana” oraz „Nanale” stały się hitami zachodniego wybrzeża Afryki, a wraz z tym sukcesem wzmożyło się zainteresowanie europejskich rynków muzycznych. W 1995 Habib rozpoczyna współprace z belgijskim producentem Michelem DeBockiem, co zaowocowało nagraniem albumu Muso Ko, który dociera na 3 miejsce Europejskiej Listy przebojów World Music (tamże trafiały nagrania naszych Tutków z Twinklami a wiele lat potem Kapeli ze W.S.I. Warszawa). Kolejna płyta „Ma Ya” (1998), nie dość, że dociera na pierwsze miejsce owej listy, ale co najważniejsze, otwiera przed artystą rynek amerykański.

Doskonale przyjęta trasa „Mali – Memphis”, podczas której Habib ukazywał wspólne elementy bluesa amerykańskiego i afrykańskiego okazuje się strzałem w dziesiątkę.Koite trafia na okładkę magazynu Rhytm, a także staje się bohaterem artykułów w „People Magazine” i „Rolling Stone”. „Ma Ya” sprzedaje się w ilości 120000 tyś. egzemplarzy co stanowi znakomity wynik, ugruntowujący pozycję Koite jako, jednego z najbardziej popularnych artystów sceny world (w samych Stanach – 60 tys.).

Wiosną 2000 do zespołu dołącza były profesor Koite – Keletigui Diabate – a po europejskiej trasie koncertowej, powstaje trzecia płyta – „Baro’.

 

Osobiście najbardziej cenię koncertową płytę  „Foly” (2003) , o której pisałem w poprzednim numerze. To dwupłytowe wydawnictwo jest arcydziełem muzyki zachodniego wybrzeża. Absolutna maestria, właściwa tylko dla geniuszy pokroju Habiba czy innego klasyka – Keletigui Diabate. Dla mnie to płyta na miarę płyt Jordiego Savalla prezentującego muzykę hiszpańskiego średniowiecza. Mistrzostwo.

Co zatem stanowi o unikalnym charakterze muzyki proponowanej przez Habiba Koite?

Unikalna technika gry – stroi gitarę na podobieństwo kamele n’goni - otwartą skale pentatoniczna umożliwiającą szybkie pochody rytmiczne. Jako wirtuoz, świadomie wykorzystuje dodatkowe elementy muzyki flamenco i bluesa. Głównym stylem wykorzystywanym przez Koite, jest „danssa” - najpopularniejszy rytm miasta, w którym się urodził – Keyes.

Pulsacja – ta muzyka pulsuje tysiącami brzmień.

Trans – niektóre utwory koncertowe wykonywane są po 20 min.

A przede wszystkim - szacunek dla tradycji i umiejętność wykorzystywania współczesnych technik.

“Jestem zafascynowany muzyką świata, ale gram Malijską. W moim kraju, mamy tak wiele pięknych rytmów i melodii. Tak wiele grup ma swoje własne tradycje muzyczne. Zazwyczaj jednak, muzycy pozostają przy jednej technice gry – właściwej dla ich okolicy. Ale ja poszukuję! Moją rolą jest odnajdywanie cech wspólnych, utkanie nowego wzoru z tych starych. Wykorzystania ich by stworzyć coś nowego!”.

Już czekam no nowe płyty tego (prawie) pięćdziesięciolatka i tak sobie myślę, że z Habibem Koite może być jak z winem – im starszy, tym lepszy.

 Aż strach pomyśleć co może nas jeszcze odurzyć w przyszłości.

Ja się chętnie znieczulę jego muzyką.